O czulencie przeczytacie na stronie olublinie.pl. Tam też znajdziecie przepis na tą smaczną potrawę. Zapraszam.
wtorek, 29 stycznia 2013
poniedziałek, 28 stycznia 2013
Tort makowy
Mając na uwadze karnawałowy czas możecie poszaleć ze słodkościami. Dzisiaj proponuję tort makowy. Biszkopt makowy jest z dodatkiem bakalii (ozdoby tortu zdradzają, że są to m.in. suszone śliwki, morele, rodzynki sułtańskie), natomiast krem jest taki sam jak w torcie z tego przepisu. Do tortu użyłam konfitur agrestowych, które dostałam w prezencie ale inne kwaskowe również będą tutaj pasowały np. wiśniowe lub żurawinowe. Gościom tort smakował, co jest chyba najlepszą rekomendacją do jego wypróbowania, tak więc: polecam!
Składniki:
Biszkopt makowy:
300 g maku
8 jajek
1,5 szkl. cukru
1 łyżka miodu
garść pokrojonych: orzechów włoskich, suszonych śliwek, moreli, rodzynek sułtańskich
garść kandyzowanej skórki pomarańczowej
4 łyżki bułki tartej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
zapach migdałowy
2 cukry waniliowe
1 łyżka kakao.
Krem kawowy:
50 dkg serka mascarpone
3/4 szkl. cukru pudru
600 ml śmietanki 36%
2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
Dodatkowo:
konfitura
bakalie do ozdoby
Dodatkowo:
konfitura
bakalie do ozdoby
Biszkopt:
Mak przepłukać, umieścić w garnku, zalać wodą, zagotować i gotować przez ok 10 min. Odcedzić i przepuścić przez maszynkę dwa razy. Dodać bakalie.
Żółtka oddzielić od białek. Żółtka zmiksować z cukrem na puszystą masę, dodać mak z bakaliami i pozostałe składniki, wymieszać. Białka ubić na sztywną pianę i delikatnie połączyć z masą makową. Całość wlać do tortownicy o średnicy 24 cm, wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 st. C przez ok. 50 min. Przed wyjęciem sprawdzić patyczkiem, czy biszkopt nie jest płynny w środku. Jeśli patyczek nie będzie suchy, przedłużyć czas pieczenia.
Upieczony biszkopt wyjąć z piekarnika, ostudzić, przekroić na trzy placki.
Krem kawowy:
Śmietanę
ubić na sztywno z cukrem pudrem, dodać mascarpone i dalej miksować, do
momentu, aż krem zgęstnieje. Do kawy dodać kilka kropli zagotowanej
wody, dodać do kremu i wymieszać.
Montaż tortu:
Na pierwszy
placek makowy położyć cienką warstwę konfitury, położyć część kremu (pamiętając o tym
aby pozostawić część kremu na pokrycie całego tortu), przykryć drugim
plackiem i powtórzyć czynności z konfiturą oraz kremem. Położyć trzeci placek. Cały tort
pokryć pozostawionym kremem. Boki tortu obłożyć makiem. Górę tortu ozdobić bakaliami.
czwartek, 24 stycznia 2013
Makaron z sosem pomidorowym z mascarpone
Ten sos do makaronu przypadł do gustu całej naszej rodzinie. Jest bardzo kremowy, lekko pomidorowy, z bardzo wyczuwalnym smakiem bazylii. Pierwszy raz jadłam go u mojej przyjaciółki, która znalazła przepis na opakowaniu serka mascarpone. Przyznaję, że nigdy nie czytam zawartych na opakowaniach przepisów ale wygląda na to, że to chyba błąd, ponieważ ten sos jest pyszny. Można dodać do niego mięso (najlepiej pierś drobiową albo polędwiczkę wieprzową) ale bez tego dodatku też będzie smakowity. Polecam bardzo do makaronu razowego. Pycha!
Składniki na sos:
duża cebula pokrojona w kostkę
puszka pomidorów krojonych
250 g mascarpone
sól, pieprz, bazylia
2 łyżki oliwy
mała polędwiczka wieprzowa albo podwójna pierś z kurczaka
Ponadto:
Makaron razowy ugotowany al dente.
Wykonanie:
Cebulkę podsmażyć na miękko na oliwie. Mięso pokroić w kostkę, dodać przyprawy, usmażyć na wolnym ogniu, często mieszając aby nie przypalić cebuli. Dodać pomidory i dusić przez ok 7 min. Na koniec dodać mascarpone i dokładnie wymieszać do rozpuszczenia serka.
Podawać z makaronem, najlepiej razowym.
Smacznego!
środa, 23 stycznia 2013
Pierożki z daktylami
Kiedy moja najmłodsza córeczka
pierwszy raz zobaczyła palmy podczas wakacji spędzanych w ciepłych krajach,
stwierdziła: „Duzie mają tu anianiasy :) Dlaczego o tym piszę?, przypomniało mi się to, kiedy tworzyłam
kompozycję do fotografii do tego posta. Z tych „dużych ananasów” pochodzi
składnik do dzisiejszej potrawy - daktyle.
Pamiętam, kiedy w
czasach PRL-u dostawaliśmy paczki od rodziny z Zachodu - były w nich również
daktyle. Wszystko z tych paczek schodziło na pniu ale nie daktyle, tylko one były traktowane
po macoszemu. Dlaczego?, sama nie wiem, pewnie w porównaniu do innych produktów,
wtedy wypadały dosyć blado, ale ogólnie były za słodkie i jakieś takie
„niewchodzące”.
Dzisiaj inaczej
patrzę na te suszone owoce, odkrywam je na nowo i stwierdzam, że jest wiele
możliwości na ich użycie, chociażby tak najprościej: z ubitą śmietanką kremówką
i malinami. Pycha.
Ostatnio kupiłam większą ilość daktyli (po spróbowaniu jednego i stwierdzeniu, że są bardzo smaczne) i
kombinowałam co by tu z nich wyczarować. Pomysł przyszedł sam, kiedy zostało mi
sporo ciasta po produkcji pierogów z tego przepisu– pierogi z daktylami! Przyznaję, że pierożki wyszły całkiem smaczne, zwłaszcza
z dodatkiem jogurtu naturalnego i malin. Warto spróbować, tym bardziej mając na
uwadze to, że daktyle mają mnóstwo witamin i właściwości leczniczych, a
mianowicie:
- są bogatym źródłem
witamin A, C, E, niektórych witamin z grupy B oraz kwasu foliowego;
- zawierają potas,
żelazo, magnez, wapń i fosfor;
- mają właściwości
przeciwbólowe i przeciwzapalne dzięki dużej zawartości naturalnych
salicylanów;
- zwiększają
odporność organizmu, za sprawą zawartych w nich antyoksydantów;
- chronią przed
miażdżycą, uniemożliwiając odkładanie się złogów cholesterolu na ściankach
naczyń krwionośnych.
Jedzmy więc daktyle
na zdrowie!, a pierożki bardzo polecam:)
Składniki i
wykonanie ciasta
znajdziecie tutaj.
Składniki na
farsz:
150
g
daktyli
150
g
ricotty
Kandyzowana skórka pomarańczowa – do smaku
Wykonanie farszu:
Daktyle i skórkę pomarańczową zmielić w maszynce do mięsa.
Wymieszać z ricottą. Całość ponownie zmielić. Jeżeli farsz będzie zbyt gęsty
dodać więcej serka.
Gotowy farsz nakładać na krążki ciasta i lepić pierożki. Gotowe
pierożki rzucać na gotującą wodę i gotować 1 min po wypłynięciu. Podawać z malinami
i jogurtem naturalnym.
Smacznego!
sobota, 19 stycznia 2013
Wuzetka
Nazwa tego oldschoolowego ciasta pochodzi prawdopodobnie od warszawskiej trasy Wschód - Zachód, powstałej w latach czterdziestych XX wieku. Inna teoria mówi, że jego nazwa pochodzi od skrótu "WZK" co ma oznaczać "wypiek z kremem".
Wykonanie:
Na to ciastko w czasach studenckich chodziłam do "Chmielewskiego". Uwielbiałam tamtejsze wuzetki, może nie samą kawiarnię, której atmosfera nie zachwycała, ale w cukierni można je było nabyć na wynos.
Od dawna wuzetkę piekę sama i mimo, że to wersja odchudzona, bo ze śmietaną 18% to taka smakuje mi najlepiej. Ciasto robi się ekspresowo, wystarczy upiec biszkopt i przełożyć go śmietaną wymieszaną z cukrem i żelatyną i mamy pyszny deser. Bardzo polecam!
Składniki:
Biszkopt:
7
jajek
10
łyżek cukru
7
łyżek mąki
2
łyżki kakao
2
łyżeczki proszku do pieczenia
Przełożenie:
1/2 l
śmietany 18%
4
łyżki cukru pudru
1
torebka cukru waniliowego
2
łyżki żelatyny
Wykonanie:
Biszkopt:
Białka
oddzielić od żółtek. Białka ubić na sztywną pianę, dalej
ubijając, dodać cukier i żółtka. Przesianą mąkę z proszkiem i
kakao delikatnie wymieszać z masą jajeczną. Piekarnik nagrzać do
temperatury 180 st. C. Blaszkę o wymiarze 36x21 cm wyłożyć
papierem do pieczenia. Piec 40 min. Przekroić na dwie części.
Przełożenie:
Żelatynę
umieścić w garnuszku i zalać 1/2 szkl. wody, odstawić na 10 min.
Po tym czasie garnek postawić na wolnym ogniu i podgrzewać, do
momentu rozpuszczenia żelatyny. Śmietanę zmiksować z cukrem i
cukrem waniliowym, następnie dodać żelatynę i ponownie zmiksować.
Odstawić na chwilę. Kiedy masa zacznie tężeć, wyłożyć ją na
dolną część biszkoptu i przykryć górną częścią. Można
odłożyć część masy śmietanowej i nanieść cienką warstwę na
wierzchu ciasta. Posypać całość kakaem.
Jeśli
chcecie zrobić rozetki, takie jak na zdjęciu, najlepiej robić je z
ubitej śmietany kremówki.
Smacznego!
niedziela, 13 stycznia 2013
Drożdżowe serniczki
Mamo, zrób serniczki, takie jak z cukierni - brzmiało zamówienie moich córeczek. Oczywiście - brzmiała moja odpowiedź. Z przyjemnością zabrałam się za wykonanie drożdżowych bułeczek. Przepis znalazłam tutaj, przeglądając ostatnio łamy kulinarnych blogów. Od razu wpadł mi w oko. Sami wiecie jak to jest, przed niektórymi przechodzimy obojętnie, a co do niektórych stwierdzamy: to jest to! i dodajemy do listy "Oczekujące do wypróbowania". Drożdżóweczki nie musiały długo oczekiwać na zrealizowanie, czyżby dziecięce zamówienie to jakiś zbieg okoliczności ? :). Nie będę nad tym zbyt długo myślała, najważniejsze, że serniczki są przepyszne (właśnie "dziabnęłam" sobie jednego ok. północy :/), więc jeśli jesteście na diecie, to lepiej ich nie róbcie, po prostu trudno się powstrzymać przed sięgnięciem po następny. Dla pozostałych hedonistów, bardzo polecam :D
Składniki:
Ciasto:
3 żółtka (w temperaturze pokojowej)
100 g masła, bardzo miękkiego
35 g świeżych drożdży
3 łyżki cukru
250 ml dobrze ciepłego (ale nie gorącego) mleka
350 g mąki pszennej, np. tortowej
1/2 łyżeczki soli
3 żółtka (w temperaturze pokojowej)
100 g masła, bardzo miękkiego
35 g świeżych drożdży
3 łyżki cukru
250 ml dobrze ciepłego (ale nie gorącego) mleka
350 g mąki pszennej, np. tortowej
1/2 łyżeczki soli
Nadzienie:
500
g twarożku (ja użyłam chudego, bardzo delikatnego, z takim pracowało się bardzo ciężko, za to efektem było delikatne nadzienie, jednak dla początkujących zalecam gęsty twaróg),
4 łyżki cukru
2 jajka
1 łyżka cukru wanilinowego
4 łyżki cukru
2 jajka
1 łyżka cukru wanilinowego
kilka kropel waniliowej esencji
50 g kandyzowanej skórki pomarańczowej
Na wierzch:
żółtko roztrzepane z 1 łyżka mleka
50 g kandyzowanej skórki pomarańczowej
Na wierzch:
żółtko roztrzepane z 1 łyżka mleka
Wykonanie:
Ciasto:
Do naczynia włożyć pokruszone drożdże i rozetrzeć je z
1 łyżeczką cukru. Dodać ciepłe mleko oraz 2 czubate łyżki mąki.
Dokładnie wymieszać i odstawić na około 10 - 15 minut, do czasu aż na powierzchni powstanie gruba piana. W
międzyczasie przesiać mąkę do większej miski, dodać sól, resztę cukru i
wymieszać. Wlać spieniony rozczyn z drożdży i wymieszać. Dodawać stopniowo żółtka cały czas
mieszają, aż ciasto będzie gładkie.
Wyrabiać je jeszcze przez około 3-5 minut. Następnie stopniowo dodawać miękkie masło
cały czas zagniatając ciasto (najlepiej ręką). Wyrabiać przez około 10
minut. Naczynie z ciastem przykryć ściereczką i
odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na około 1 godzinę.
Nadzienie:
Wyłożyć ser na talerz i rozgnieść go widelcem razem z cukrem, jajkami i
cukrem wanilinowym i esencją waniliową.
Montaż drożdżówek:
Wyjąć ciasto na stolnicę obficie posypaną mąką i
powygniatać przez chwilkę. Podsypywać
mąką stolnicę i wierzchnią warstwę ciasta i rozwałkować ciasto na duży prostokąt około 35 x 45 cm.
Podzielić go na 4 części (paski o szerokości około 11 cm). Z brzegu
paska ułożyć nadzienie i zwinąć długi rulonik z ciasta (zwijać
zaczynając od dłuższego boku prostokąta od strony z nadzieniem), na
końcu zlepić ciasto na całej długości łączenia. Powtórzyć z resztą
ciasta. Dużą blachę z wyposażenia piekarnika wyłożyć papierem do
pieczenia, przenieść w dłoniach roladki i ułożyć je łączeniem do dołu
na blaszce, zachowując odstępy. Pokroić na około 4-5 cm kawałki.
Posmarować żółtkiem roztrzepanym z mlekiem i odstawić na około 1/2
godziny w ciepłe miejsce. Nagrzać piekarnik do 180
stopni. Wstawić blaszkę do piekarnika i piec przez około 25 minut do czasu aż się zrumienią. Po
ostudzeniu pokroić na porcje.
Cebulowa zupa - krem
Cebulowa zupa - krem na rozgrzanie. Jej smak jest niesamowity i nie ma nic wspólnego ze smakiem świeżej cebuli. Taka zupa to specjał kuchni francuskiej. Oryginalną wersję podaje się z grzankami zapieczonymi z serem. Ja grzanki pominęłam, ponieważ sama zupa jest wystarczająco sycąca, dodałam za to ricottę, która sprawiła, że zupa stała się jeszcze bardziej delikatna.
W kuchni francuskiej zupa cebulowa ma swoje stałe miejsce, lecz podobno wymyślili ją Rzymianie. W historii tej zupy można znaleźć również wątek polski, otóż król Stanisław Leszczyński podczas swojej podróży z Luneville
do Wersalu, gdzie odwiedzał królową Francji, swoją córkę Marię,
zatrzymał się w przydrożnej oberży w Chalons. Tam podano mu tak
wykwintną zupę, iż oświadczył, że nie opuści oberży, dopóki nie dowie
się od kucharza jak on ją przyrządza. Kucharz nie miał innego
wyjścia, zaprosił króla do swojej kuchni, i pokazał mu swoje „dzieło kulinarne”. Podobno król przez cały
czas asystował kucharzowi, przyglądając się pilnie tokowi jego pracy. (źródło:„Czy wiesz co jesz ?” – Irena Gumowska, W-wa 1985).
Większość
przepisów podaje, że zupę "warzy się" na bulionie, jednak bulion –
według znawców – odbiera tej wykwintnej zupie subtelność smaku. Ja potwierdzam,
że na wodzie zupa jest rewelacyjna. Koniecznie wypróbujcie!
Składniki:
1 kg cebuli pokrojonej w półtalarki
2 ząbki czosnku
6 łyżek oliwy
6 łyżek masła
200 ml białego wytrawnego wina
2 łyżeczki tymianku
listek laurowy
2 litry wody
sól, pieprz
4 łyżki ricotty
Wykonanie:
Oliwę i masło rozgrzać w garnku, wrzucić cebulę i pokrojony czosnek, całość dusić na wolnym ogniu przez 40 min, mieszając co jakiś czas. Nie dopuścić do przypalenia. Cebula po tym czasie ma mieć brązowawy kolor. Dodać mąkę i wymieszać, dodać listek laurowy, tymianek, sól, pieprz i wlać wino. Poddusić przez 3 min. Po tym czasie wlać wodę, całość doprowadzić do zagotowania, wrzucić ricottę i chwilę pogotować. Zblendować na gładki krem.
Smacznego!
piątek, 11 stycznia 2013
Ciepłe wspomnienia :)
Lubię wracać do wywiadu, który przeprowadzałam z Panią Elżbietą Cwaliną podczas ubiegłorocznego Europejskiego Festiwalu Smaku. Pani Elżbieta tak ciekawie opowiada o potrawach, że aż ślinka leci, a poza tym ta pogoda..., od razu cieplej się robi podczas oglądania filmiku :)
środa, 9 stycznia 2013
Pieczony Camembert z za'atarem
Dostałam w prezencie od kuzynki sporą paczkę za'ataru. Jest to mieszanka przypraw popularnych w kuchni krajów Bliskiego Wschodu, w jej skład wchodzą: tymianek, sól, ziarno sezamu i sumak, czasami inne zioła, np. oregano, majeranek, czy hyzop. Mój podarunkowy za'atar jest bardzo aromatyczny, wspaniały, co nie dziwi, ponieważ został przywieziony z Izraela, jest po prostu świeżutki. Kuzynka poleciła mi jego użycie do sera camembert, który topimy w wysokiej temperaturze w piekarniku właśnie z tą przyprawą, a później spożywamy z chrupiącą bagietką. Danie - bomba kaloryczna, ale bardzo smakowita. Za'atar natomiast możecie kupić w Kuchniach Świata, np. w Złotych Tarasach w Warszawie, w Lublinie niestety go nie widziałam. Jest to przyprawa wszechstronna, próbowałam ją już do mięs, do jajecznicy, czy po prostu do chleba, który polewałam oliwą i posypywałam za'atarem. Wszystko smakowało wyśmienicie!
Za'atar |
Składniki:
Camembert, najlepiej w drewnianym opakowaniu,
za'atar,
bagietka.
Wykonanie:
Piekarnik nagrzać do temperatury 200 st. C. Wyjąc ser z pudełka i zamoczyć spód opakowania w wodzie na kilka minut (dzięki temu drewno się nie przypali). Ser odpakowac z papieru i wyciąć ostrym czubkiem noża górną
jego skórkę, pozostawiając mały zagięty rancik aby ser się nie wylewał. Posypać ser za'atarem. Do namoczonej foremki wyłożyc papier którym był owinięty ser, a na papier położyć przyprawiony ser. Nie zawijać. Wstawić o nagrzanego piekarnika. Zapiekać 15 min. Bagietkę maczać w ciekłym serze i zajadać:) Smacznego!
niedziela, 6 stycznia 2013
Śliwki w czekoladzie
Pralinki o których pisałam we wcześniejszym wpisie. Przepis lekko zmodyfikowałam, tak aby skrócić czas ich wykonania. Jak dla mnie pralinki są przepyszne. Jest jeszcze jedna rzecz przemawiająca za ich wykonaniem: jak na słodycze są całkiem zdrowe: gorzka czekolada, suszone śliwki, migdały i odrobina cukru - to składniki z których składają się pralinki. Jeśli je pięknie opakujecie, będą świetnym prezentem dla bliskich Wam osób. Bardzo polecam!
Składniki:
kilkanaście miękkich, suszonych śliwek,
ok. 60-80 g masy marcepanowej (migdały bez skórek zmielone na mąkę+kilka kropel śmietanki+odrobina cukru pudru),
2 łyżki rumu,
100 g dobrej jakości gorzkiej czekolady,
1 łyżka masła.
100 g dobrej jakości gorzkiej czekolady,
1 łyżka masła.
Wykonanie:
Czekoladę razem z masłem rozpuścić w kąpieli wodnej. Wymieszać aż będzie gładka i lśniąca.
Do masy marcepanowe dodać rum i wymieszać. Z masy formować małe kuleczki, wielkością pasujące do miejsca po pestce
Każdą śliwkę nadziać kuleczką marcepanu, po czym zanurzać w rozpuszczonej czekoladzie i ułożyć na papierze do pieczenia do zastygnięcia.
Każdą śliwkę nadziać kuleczką marcepanu, po czym zanurzać w rozpuszczonej czekoladzie i ułożyć na papierze do pieczenia do zastygnięcia.
Smacznego!
czwartek, 3 stycznia 2013
Tort na Nowy Rok
Składniki:
Biszkopt kakaowy:
9 jajek
13 łyżek cukru
9 łyżek mąki
2,5 łyżek kakao
2,5 łyżeczki proszku do pieczenia
Beza orzechowa:
150 g zmielonych orzechów włoskich
5 białek
250 g cukru
Krem czekoladowy:
750 ml serka mascarpone
600 ml śmietany kremówki
2 czekolady gorzkie (100 g+100g)
1 czekolada mleczna (100 g)
1/2 szkl. cukru pudru
Poncz:
1 szkl. wody
1/2 torebki cukru waniliowego
sok z rozmrożonych malin
Do ozdoby:
zmielone orzechy włoskie
płatki migdałowe
złote perełki cukrowe
kolorowa posypka cukrowa
kolorowa posypka cukrowa
skórka pomarańczowa
Ponadto:
400 g malin - rozmrożonych
Wykonanie:
Biszkopt kakaowy:
Tak jak w tym przepisie. Gotowy przekroić na trzy placki.
Beza orzechowa:
Białka zmiksować na sztywną pianę, dodawać po jednej łyżce cukru i dalej miksować, na koniec dodać zmielone orzechy, zmiksować krótko do połączenia składników. Wyłożyć do tortownicy o wymiarach 24 cm, wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 st. C przez 40 min. Ostudzić.
Krem czekoladowy:
Czekolady połamać na kawałki i rozpuścić w kąpieli wodnej. Śmietankę ubić na sztywno, dodać cukier i mascarpone, zmiksować, dodać lekko ostudzoną czekoladę i krótko zmiksować do połączenia składników.
Poncz:
wszystkie składniki wymieszać.
Montaż tortu:
Pierwszą część biszkoptu naponczować, ułożyć część malin i część kremu, na to ułożyć bezę orzechową, krem, maliny, następnie czynności powtórzyć z kolejnymi plackami biszkoptowymi, ponczowaniem, malinami i kremem. Na koniec tort pokryć pozostałym kremem i ozdobić.
Smacznego!
Subskrybuj:
Posty (Atom)