Dzisiejszy, piękny dzień spędziliśmy w Skierbieszowskim Parku Krajobrazowym. Mam nadzieję, że fotki pokazują magię tego rejonu Lubelszczyzny. Pagórki, jesienne kolory tworzą niepowtarzalny klimat. Polecam odwiedzenie tego miejsca.
niedziela, 2 października 2016
Skierbieszowski Park Krajobrazowy
Dzisiejszy, piękny dzień spędziliśmy w Skierbieszowskim Parku Krajobrazowym. Mam nadzieję, że fotki pokazują magię tego rejonu Lubelszczyzny. Pagórki, jesienne kolory tworzą niepowtarzalny klimat. Polecam odwiedzenie tego miejsca.
środa, 28 września 2016
Bałczik, Kaliakra i północne wybrzeże bułgarskie
Tegoroczne wakacje spędziliśmy w pięknej Bułgarii, na pólnocnym wybrzeżu kraju. Jako rodzina z dziećmi na miejsce wypadowe obraliśmy Albenę, która spełniła nasze oczekiwania: dobry hotel, duży aquapark oraz piękna plaża - z tego najbardziej były zadowolone dzieciaki. Albena nie ma ponadto do zaoferowania wiele więcej, no może warto wspomnieć o najwyższym w tej miejscowości hotelu Dobrudja, z którego kawiarni "Panorama", zajmującej 15 piętro, rozpościera się piękny widok ma wybrzeże. Krajobraz mozna podziwiać przy pyszych deserach. Ich dodatkowym atutem są bardzo przystępne ceny. Warto wstąpić do tego hotelu, aby poczuć jego atmosferę rodem z Titanica (takie było moje pierwsze skojarzenie po wejściu do holu, pewnie złożyły się na to wielkie żyrandole, dywany, ciężkie meble i zielona kolorystyka). To tyle o Albenie, ot kurort, z którego można, a nawet trzeba wyrwać się do pobliskiego Bałczika oraz na przylądek Kaliakra.
Mnie zauroczył w szczególności Bałczik z pałacem królowej rumuńskiej Marii Koburg (zwanym Cichym Gniazdem) i okalającym go pięknym Ogrodem Botanicznym. Ogród jest położony kaskadowo, rozpościera się z niego piękny widok na morze i na miasteczko.
Bałczik to kurort z bogatą ponad 2 tysięczną historią - został założony w III w. p.n.e. pod nazwą Dionizopolis. Położony jest na wapiennych tarasach, stąd jego druga nazwa "Białe miasto".
Ogrody wokół Palacu zajmują powierzchnię ponad 6,5 ha i zawierają ok. 3 tys. gatunków drzew, krzewów i kwiatów, ich zwiedzanie to czysta przyjemność. Dużą atrakcją jest również "Ogród Kaktusów", który obejmuje ponad 250 gatunków, przez co stanowi drugą (po Monaco), pod względem liczby odmian, kolekcję europejską.
W ogrodzie mozna podziwiać prawosławną cerkiew, rzymskie płyty nagrobne, romantyczne potoczki płynące pośród szpalerów drzew, antyczne dzbany, wodospady i oczywiście przepiekną zieleń.
Królewskie winnice. Ich wina można kupić również tutaj.
Na terenie Ogrodu funkcjonuje również Winnica królewska, w której można degustować przepyszne wina. Darmowe degustacje win Queen’s Winery House odbywają się w willi „Książę Mikołaj”, która jest częścią architektoniczno-parkowego kompleksu. Win można spróbować od kwietnia do października w godz. od 9 do 20.
Podczas degustacji, każde z win jest szczegółowo opisywane, odbywa się to również w języku polskim. Degustowane wina oraz rakije (chociaż nie przepadam za tym trunkiem) okazały się przepyszne. Na szczęście, aby je zakupić nie trzeba specjalnie odbywać podróży do Bałcziku, wystarczy wejść na ich sklep internetowy.
| To najstarsze wino w winnicy, pochodzi z ok. 1870 roku. |
W Bałcziku znajdziecie wiele restauracji, które, wydaje się, jakby były osadzone w morzu. My jedliśmy obiad w Mikado. Jedzenie było smaczne, a wystrój restauracji (w stylu greckim) bardzo nam odpowiadał.

Odwiedziliśmy również przylądek Kaliakra, z którego roztaczają się piękne, malownicze widoki. Kaliakra to dwukilometrowy cypel, który tworzą monumentalne, niemal pionowe skały, sięgające 70 m. Na najdalej wysuniętym w morze brzegu przylądka znajduje się kaplica Św. Mikołaja. Leganda głosi, że ten patron ludzi morza, ścigany był przez Turków. Kiedy uciekał przed nimi, ziemia wydłużała się pod jego stopami i w ten sposób powstał przylądek. Kolejna legenda związana z tym miejscem mówi o młodych dziewczynach, które uciekły z sułtańskiego haremu i skoczyły w morze powiązawszy się wcześniej swoimi długimi warkoczami. Dla upamiętnienia tego wydarzenia powstała na przylądku rzeźba- Brama 40 Dziewic.
![]() |
| Widok z kawiarni hotelu Dobrudja w Albenie. |
![]() |
| Desery w kawiarni Panorama w hotelu Dobrudja. |
![]() |
| Krem bawarski w kawiarni Panorama w hotelu Dobrudja. |
![]() |
| Typowy wystrój bułgarskiej restauracji. |
![]() |
| Bułgaski zapiekany ser w typoym dla tego kraju naczyniu. |
![]() |
| Dolma - gołąbki w liściach winogron. |
Z Albeny możecie wybrać się do pobliskiego (oddalonego o ok. 5 km.) Kraniewa. Warto tam zrobić zakupy przed powrotem do Polski. Jeśli postanowicie przejśc do miaseczka plażą, będziecie mieli dodatkową atrakcję - plażę nudystów ;)
![]() |
| Kraniewo i smaczne, lekkie, schłodzone wino w restauracji przy plaży. |
poniedziałek, 5 września 2016
Jesienna tapioka z musem śliwkowym
W mojej kuchni nastał czas śliwek węgierek, jabłek, gruszek i winogron. Zrobiło się jesiennie. Częściej pachnie cynamonem, kardamonem i anyżem. Cynamon dodaję oczywiście do szarlotek, ale również do powideł śliwkowych, które dodatkowo wzbogacam kardamonem i anyżem. Powidła jemy z owsianką lub na świeżym, chrupiacym pieczywie. Ostatnio wpadłam jednak na pomysł aby węgierki udusić z cynamonem, zmiksować na gładki mus i dodać do tapioki, którą uspójniłam w smaku cynamonem. Dodatkowo tapiokę ugotowałam z melasą trzcinową, która "przydymiła" smak i świetnie wpasowała się w całość kompozycji. Deser wyszedł znakomity. Polecam na jesienne chłodniejsze dni.
Składniki:
1/2 szkl. tapioki
5 szkl. mleka
1/2 szkl. melasy trzcinowej
1 laska cynamonu
Mus:
1/2 kg śliwek węgierek (wypestkowanych)
1/2 łyżeczki cynamonu
Cukier trzcinowy wg uznania (jeśli śliwki są bardzo dojrzałe można pominąć cukier)
Wykonanie:
Tapiokę namoczyć w 2 szkl. mleka przez noc. Dodać pozostałe mleko i resztę składników. Gotować na wolnym ogniu stale mieszając do zgęstnienia masy. Gotową tapiokę wyłożyć do pucharków, na wierzch nałożyć mus śliwkowy.
Mus:
Śliwki udusić z cynamonem i cukrem trzcinowym do miękkości. Zmiksować blenderem.
Smacznego!
czwartek, 18 sierpnia 2016
Tajskie smaki w mojej lubelskiej kuchni
Kulinarne wycieczki do odległych, egzotycznych kuchni to mój konik. Im bardziej egzotycznie, tym ciekawiej. Ostatnio jednak nie musiałam wyjeżdżać z kraju, aby zainspirować się kuchnią tajską. Dania tej kuchni serwowane były na okazjonalym przyjęciu. Tak bogata w orientalne smaki kuchnia bardzo mi odpowiada. Kumin, kolendra, kurkuma, imbir to przyprawy, których używam dosyć często w swojej kuchni i staram się mieć zawsze ich większy zapas. Do prezentowanych dzisiaj dań użyłam po raz pierwszy m.in. gotowej mieszanki przyprawy tajskiej, która nadała potrawom orientalny smaczek. Do aromatycznych potraw upiekłam chrupice chlebki naan, które idealnie tutaj pasowały. Gdybym miała wybierać pomiędzy bakłażanem nadziewanym krewetkami a curry z kurczaka, to miałabym duży problem, ponieważ oba dania bardzo mi smakowały. Dania są zdrowe i proste w wykonaniu, a chlebki można śmiało wypiekać w zwykłym piekarniku (oryginalnie w piecu tandoor) i też wychodzą doskonałe, więc namawiam do realizacji :)
Bakłażan nadziewany krewetkami:
Składniki:
3 bakłażany średniej wielkości
1/2 kg krewetek koktajlowych przepuszczonych przez maszynkę
przyprawa tajska
kilka łyżek oliwy (do smażenia bakłażana)
sól, pieprz
Wykonanie:
Zmielone krewetki przyprawić kurkumą, kolendrą, łyżeczką przyprawy tajskiej oraz solą i pieprzem. Odstawić. Bakłażana pokroić na 2 cm plastry. Posypać je solą i zostawić na pół godziny. Po tym czasie umyć plastry, namoczyć je w wodzie (wchłoną mniej tłuszczu). Wyjąć z wody, posypać po obu stronach przyprawą tajską, pieprzem i solą. Smażyć po obu stronach na małej ilości rozgrzanej oliwy. Plastry wykładać w naczynie żaroodporne, nakładać na nie zmielone krewetki i przykrywać kolejnymi usmażonymi plastrami, na pżełożone bakłażany położyć kolejną warswę usmażonych plastrów i ponownie nakładać na nie zmielone krewetki i tak powtarzać do zakończenia składników. Poldać wodą. Zapiekać w piekarniku rozgrzanym do temperatury 180 st. C przez ok. 45 min.
Podawać z chlebkami naan, makaronem lub chrupiącym pieczywem.
Curry z kurczaka
Składniki:
60 dkg piersi z kurczaka
20 dkg fasoli adzaki
2 cebule pokrojone w drobną kostkę
2 pomidory pokrojone w drobną kostkę
1 papryczka chilii pokrojona w drobną kosteczkę
pasta czosnkowo-imbirowa (3 duże ząbki czosnku oraz 2 cm korzenia imbiru przepuszczone przez praskę do czosnku i wymieszane)
4 goździki
1 gwiazdka anyżu
3 ziarna kardamonu
1/2 łyżeczki ziaren pieprzu czarnego
1/2 łyżeczki kurkumy
1/2 łyżeczki kolendry
łyżeczka przyprawy tajskiej
1 łyżeczka soli
400 ml mleczka kokosowego
oliwa
Wykonanie:
Fasolę namoczyć w przeddzień wykonania curry i na drugi dzień ugotować do miękkości. Na patalni rozgrzać 3 łyżki oliwy, wrzucić anyż, kardamon, goździki, pieprz, chwilę podsmażyć do wydobycia aromatu. Dodać cebulę, podsmażyć do miękkości. Dodać papyczkę, pomidory, fasolę, pastę czosnkowo-imbirową, przyprawę tajską, kurkumę, kolendrę oraz sól. Całość poddusić. Dodać pokrojoną pierś z kurczaka, wymieszać, przykryć i dusić przez 15 min. Dodać mleczko kokosowe i gotować jeszcze ok. 20 min.
Podawać z chlebkami naan, makaronem lub chrupiącym pieczywem.
Chlebki naan
Składniki:
3 szkl. mąki pszennej chlebowej typ 2000 + do podsypywania podczas wałkowania placków
2 łyżeczki cukru
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka sypkich drożdży
1 szkl. ciepłego mleka
2 łyżki oliwy
150 ml jogurtu greckiego
masło do smarowania chlebków
można użyć czarnuszki (nie dodałam, zapomniałam, ale warto :)
Wykonanie:
Ze wszystkich składników, za wyjątkiem masła i czarnuszki ugnieść ciasto. Umieść w misce, przykryć lnianą ściereczką i pozostawić w ciepłym miejscu do podwojenia wielkości.
Blaszkę natłuścić oliwą i włożyć do piekarnika, piekarnik nagrzać do tem. 250 st. C.
Ciasto ugnieść chwilę, podzielić na części, formować kulki wielkości małej pięści. Wałkować na cienkie placki (można posypać je czarnuszką i lekko wgnieść w ciasto), umieszczać w rozgrzanym piekarniku i piec do momentu lekkiego zezłocenia się chlebków (cienkie placki wystarczy piec ok. 2-3 min, grubsze, ok. 5 milimetrowe ok. 5-6 min).
Po upieczeniu, jeszcze gorące smarować masłem.
Smacznego!
środa, 17 sierpnia 2016
Ciasto Jaffa
Jeśli delicje to, jak dla mnie, pomarańczowe. W takich smakach gustuję najbardziej - pomarańczowych, a jeśli na dodatek jest czekolada, to jestem w siódmym niebie. To ciasto ma w sobie wszystkie te smaki, osadzone jest natomiast na puszystym biszkopcie nasączonym sokiem pomarańczowym, a jakże! :) Jeśli myślicie, że tego już za dużo, to sami spróbujcie i przekonajcie się, że tej pomarańczy jest tutaj w sam raz. Równowagę do ciasta wprowadza wyraźny w smaku mus czekoladowy. Proste, pyszne, więc na co czekać? Piec i jeść ze smakiem :)
Składniki:
Biszkopt:
2
duże jajka
70
g drobnego cukru do wypieków
50
g mąki pszennej
20
g mąki ziemniaczanej
Galaretka
pomarańczowa:
2
galaretki pomarańczowe w proszku (każda na 500 ml wody)
2
duże pomarańcze
Mus
czekoladowy:
200
g gorzkiej czekolady
3
łyżki soku z pomarańczy
30
g masła
3
duże jajka, osobno białka i żółtka
50
g cukru pudru
100
ml śmietany kremówki 36%
Wykonanie:
Biszkopt:
Białka
oddzielić od żółtek. Z białek ubić sztywną pianę. Pod koniec
ubijania dodawać po łyżce cukier, ciągle ubijając. Dodać
żółtka, ubić na puszystą masę. Do masy jajecznej dodać mąkę.
Delikatnie wymieszać do połączenia składników. Dno tortownicy o
średnicy 23 cm wyłożyć papierem do pieczenia, nie smarować
boków. Wlać ciasto. Piec w temperaturze 160 st. C przez około 20
minut lub mniej, sprawdzać, czy ciasto się nie przypala. Wyjąć z
piekarnika, ostudzić. Wyjąć z tortownicy.
Galaretka:
Galaretki
przygotować według instrukcji na opakowaniu zużywając 750 ml wody
(nie 1 litr). Wystudzić, schłodzić do lekkiego stężenia.
Pomarańcze obrać, podzielić na cząstki, cząstki obrać z błonek.
Mus
czekoladowy:
Czekoladę,
masło i sok rozpuścić w kąpieli wodnej, aż masa będzie gładka
i błyszcząca. Zostawić do przestudzenia. Ubić na sztywno białka,
pod koniec ubijania dodając cukier, łyżka po łyżce. Do masy
czekoladowej po kolei wbijać żółtka, wymieszać do połączenia.
Dodać połowę piany z ubitych białek, dla rozluźnienia
konsystencji, delikatnie wymieszać. Ubić śmietanę kremówkę, na
sztywno. Ubitą dodać do masy czekoladowej, delikatnie wymieszać.
Na koniec dodać resztę ubitych białek i równie delikatnie
wymieszać.
Montaż
ciasta:
Biszkopt
ułożyć na paterze i zapiąć wokół niego obręcz tortownicy, w
której się piekł. Nasączyć sokiem pomarańczowym. Na
ciasto wyłożyć tężejącą galaretkę, następnie powkładać w
nią cząstki pomarańczy. Włożyć do lodówki do całkowitego
stężenia. Mus czekoladowy wyłożyć na stężałą galaretkę,
wyrównać. Schłodzić co najmniej 6 godzin, a najlepiej przez całą
noc. Przed podaniem wierzch oprószyć kakao.
Inspirowałam się tym przepisem.
Smacznego!
środa, 10 sierpnia 2016
Piętrowy tort czekoladowo - truskawkowy
Sezon truskawkowy przeminął ale nie przejmuję się tym, ponieważ mam w zapasie zamrożone te pyszne owoce. I właśnie z tego zapasu wykorzystałam truskawki do wykonania tego tortu. Placki czekoladowe przełożyłam masą na bazie frużeliny truskawkowej, obłożyłam dostępnymi owocami i wyszedł smakowity, a na dodatek pięknie się prezentujący tort. To jeden z łatwiejszych do realizacji tortów, więc serdecznie go polecam na szczególne okazje :)
Składniki
Blaty czekoladowe:
1
i 1/4 szklanki mąki pszennej
3/4
łyżeczki sody oczyszczonej
1
łyżeczka proszku do pieczenia
180
g masła
80
g gorzkiej czekolady, posiekanej
2/3
szklanki kakao
3
duże jajka
1
szklanka jasnego brązowego cukru
1/4
szklanki cukru
1,5
łyżeczki ekstraktu z wanilii
3/4
szklanki kwaśnej śmietany 18%
Frużelina truskawkowa:
1
kg truskawek (u mnie mrożone)
5
łyżeczek żelatyny rozpuszczonej w minimalnej ilości gorącej wody
1,5
szkl. cukru
5
łyżeczek mąki ziemniaczanej rozpuszczonej w 2 łyżkach wody
Masa truskawkowa:
frużelina truskawkowa
500 g serka mascarpone
250 ml śmietanki 36%
Ponadto:
owoce i listki mięty do dekoracji
Wykonanie:
Placki czekoladowe:
Mąkę
pszenną, sodę, proszek - wymieszać i odłożyć.
Roztopić
masło, zdjąć z palnika, dodać posiekaną czekoladę, odstawić do
jej roztopienia, wymieszać. Dodać przesiane kakao i wymieszać.
Odstawić do lekkiego przestudzenia.
Jajka
i cukier ubić do puszystości. Dodać ekstrakt z wanilii, ubijając
dalej. Dodać masę czekoladową i dokładnie zmiksować. Dodawać
śmietanę, na zmianę ze suchymi składnikami, wymieszać do
połaczenia składników.
Ciasto
rozdzielić między trzy formy o wymiarach: 28, 25, 17 cm, wyłożone
papierem.
Piec
w temperaturze 170ºC, bez termoobiegu, przez około 20 - 25 minut.
Wystudzić.
Frużelina truskawkowa:
W
garnku podgrzewać truskawki wymieszane z cukrem, do momentu ich
całkowitego rozpuszczenia. Dodać wodę z mąką, wymieszać,
zagotować i zdjąć z palnika. Rozpuszczoną żelatynę powoli
wmieszać do owoców, uważając, by nie wytworzyły się grudki.
Schłodzić.
Masa truskawkowa:
Smietanę kremówkę ubić na sztywno, dodać serek mascarpone, ubić do połączenia składników, następnie dodawać po łyżce schłodzonej, stężałej frużeliny, ciągle ubijając, aż do jej wyczerpania.
Montaż tortu:
Na każdym blacie kłaść masę truskawkową. Tort ozdobić ulubionymi owocami oraz listkami mięty i obsypać cukrem pudrem.
Smacznego!
piątek, 3 czerwca 2016
Tort truskawkowy z polewą czekoladową
Truskawki aktualnie są wszędzie. Idąc do pracy, mijam kilka osób sprzedających te pyszne owoce. Są piękne, duże, mocno czerwone, w słońcu wyglądają malowniczo. Kiedy tylko mogę, celebruję na początku dnia następujący rytuał: kupuję świeżutkie truskawki i zjadam je z moją ulubioną granolą i jogurtem. To wspaniały początek dnia dający niezły rozruch.
Dzisiejszy torcik jedynie ozdobiony jest świeżymi truskawkami, natomiast krem wykonany jest z mrożonych truskawek, których zapas miałam jeszcze w zamrażalniku. Ciasto mocno kakaowe, lekki mus i polewa czekoladowa to bardzo udane połączenie. Tort jest lekki, mocno truskawkowy, przepyszny. Koniecznie wypróbujcie.
Składniki:
Kakaowe
blaty:
3/4
szkl. oleju
1/2
szkl. wody
1
szkl. cukru
3
łyżki kakao
5
jajek, białka i żółtka oddzielnie
1/2
szkl. cukru
1
i 1/2 szkl. mąki pszennej
1
łyżeczka proszku do pieczenia
1
łyżeczka sody oczyszczonej
Mus
truskawkowy:
330
ml śmietany kremówki,
250
g serka mascarpone
800
g truskawek (świeżych lub mrożonych)
5
łyżek cukru pudru
6
łyżeczek żelatyny,
ok.
100 ml wody
Czekoladowa
polewa:
125
ml śmietany kremówki,
125
g gorzkiej czekolady.
Ponadto:
truskawki
do dekoracji
Wykonanie:
Kakaowe
blaty:
Olej,
wodę, cukier i kakao umieścić w rondlu. Zagotować, do
rozpuszczenia się cukru. Wystudzić. Mąkę, proszek, sodę
wymieszać.
Białka
ubić na sztywną pianę, następnie dodać cukier, łyżka po łyżce,
dalej ubijając. Dodać żółtka, ubić. Wlać wystudzoną mieszankę
kakaową i dokładnie wymieszać do połączenia. Dodać suche
składniki i delikatnie wymieszać. Masę przelać do tortownicy o
średnicy 24 cm wyłożonej papierem do pieczenia (tylko dno).
Wrównać. Piec w temperaturze 180ºC przez 40 - 45 minut. Wystudzić.
Po wystudzeniu ciasto wyjąć z formy, przekroić na 2 blaty.
Mus
truskawkowy:
Truskawki
zagotować z cukrem. Zblendować na puree.
Żelatynę
zalać wodą i odstawić do napęcznienia. Postawić na palniku i
podgrzewać, mieszając, do całkowitego rozpuszczenia się żelatyny.
Nie doprowadzać do wrzenia (żelatyna straci swoje właściwości
żelujące). Zdjąć z palnika, dodać do gorącego puree
truskawkowego i dobrze wymieszać. Wystudzić, następnie schłodzić
w lodówce do lekkiego zgęstnienia.
Kremówkę
ubić do sztywności. Dodać serek mascarpone, zmiksować do
uzyskania zwartej masy. Dodawać lekko gęste puree truskawkowe, w
trzech turach. Ubijać do połączenia. Krem odłożyć do lodówki
do lekkiego zgęstnienia.
Czekoladowa
polewa:
Śmietanę
kremówkę podgrzać do wrzenia, zdjąć z palnika. Dodać posiekaną
czekoladę, odstawić na 2 minuty. Po tym czasie wymieszać do
otrzymania gładkiego sosu. Odstawić do lekkiego zgęstnienia
polewy.
Montaż
tortu:
Na
pierwszy blat wyłożyć połowę tężejącego kremu truskawkowego.
Przykryć drugim blatem. Na wierzch wyłożyć pozostały krem,
wyrównać. Schłodzić do momentu stężenia kremu. Po tym czasie na
wierzch ciasta wylać polewę, tworząc „zacieki” na bokach. Ozdobić świeżymi truskawkami. Przechowywać
w lodówce.
Smacznego
:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)










