W ostatnim czasie ogarnęło mnie kulinarne lenistwo. Mogłam sobie na to pozwolić z uwagi na czas ferii i nieobecność dzieci. Proste, szybkie jedzenie również ma swój urok :) Na takim oczywiście nie poprzestaliśmy, jednak bardziej wyrafinowane potrawy postanowiliśmy z mężem wypróbować w lubelskich i kazimierskich restauracjach. Co mogę polecić? W Lublinie restaurację Hades Szeroka i świetnie przyrządzonogo pstrąga w migdałach z grilowanymi warzywami oraz bajeczną paschę podaną na musach owocowych, natomiast w Kazimierzu restaurację Kuchnia&Wino, gdzie menu komponował sam mistrz Wojciech Modest Amaro, tamtejsze młode kurczę ze wstęgami marchewkowymi, kurkami i pianą tymiankową bardzo mi smakowało, mojemu mężowi natomiast bardziej do gustu przypadła restauracja Sarzyńskich i serwowany tam Boeuf Strogonow (smaczny, a porcja zaspokaja męskie łaknienie). Nie napiszę niczego odkrywczego, ale kawę najlepiej wypić w Faktorii, ponieważ jest bardzo dobra, a panujący tam klimat, sprzyja niespiesznym rozmowom, zwłaszcza w gronie przypadkowo spotkanych dawno niewidzianych przyjaciół :)
Jeśli śniadanie to tylko ze świeżym pieczywem z piekarni od Sarzyńskiego z przygotowaną samodzielnie jajecznicą z obsmażoną szynką. A po takim obżarstwie najlepszy jest spacer ośnieżonym deptakim wzdłuż Wisły oraz wdrapanie się na górę Trzech Krzyży (a to już nie lada wyczyn, biorąc pod uwagę oblodzone wejście :).
Jeśli śniadanie to tylko ze świeżym pieczywem z piekarni od Sarzyńskiego z przygotowaną samodzielnie jajecznicą z obsmażoną szynką. A po takim obżarstwie najlepszy jest spacer ośnieżonym deptakim wzdłuż Wisły oraz wdrapanie się na górę Trzech Krzyży (a to już nie lada wyczyn, biorąc pod uwagę oblodzone wejście :).
Wracając do porządku dziennego, na początek, na osłodę - beza (a jakże :D): z daktylami i orzechami włoskimi, przełożona moim ulubionym kremem kawowym na bazie serka mascarpone. Przepis na dacquoise znalazłam w książce "Desery" Mary Berry, zrezygnowałam jednak z proponowanego tam kremu maślanego. Dzięki temu deser jest lekki i mniej kaloryczny (chociaż co do tego ostatniego, to nie wiem czy przy bezie ma to takie duże znaczenie :). Całość jest pyszna, więc polecam!
Składniki:
Beza:
120 g cząstek orzechów włoskich
150 g daktyli
5 białek
225 g cukru
25 g kakao
Krem:
300 ml śmietanki kremówki 30%
250 g serka mascarpone
1/2 szkl. cukru pudru
2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
Wykonanie:
Beza:
Orzechy grubo posiekać, daktyle pokroić na kawałki o długości 1 cm. Na dużej patelni na średnim ogniu prażyć posiekane orzechy, aż nabiorą złotego koloru. Od czasu do czasu mieszać. Zestawić patelnię z ognia. Dwie blachy do pieczenia wyłożyć pergaminem. Zaznaczyć koła o średnicy 23 cm. Odłożyć na bok. W dużej misce ubijać mikserem białka, stopniowo dodając cukier (po jednej łyżce na raz). Po każdym dosypaniu ubijać, aż cukier całkowicie się rozpuści. Piana powinna być sztywna i lśniąca. Nagrzać piekarnik do 140 st. C. W małej misce wymieszać pokrojone daktyle z 4 łyżkami masy bezowej, aby rozdzielić kawałki. Delikatnie wymieszać kakao, masę daktylową i prażone orzechy włoskie z pozostałą ilością masy bezowej. Na każde koło na pergaminie nałożyć połowę masy bezowej. Wstawić blachy z masą bezową i piec ok. 60 min - 70 min. Po tym czasie wyjąć z piekarnika i pozostawić do całkowitego ostudzenia.
Krem:
Śmietanę ubić z cukrem na sztywną pianę, dodać mascarpone, ubijąc do połączenia składników (krem ma byś sztywny i puszysty). Do kawy dodać trzy krople wrzątku, wymieszać. Kawę dodać do kremu i dokładnie zmiksować.
Montaż:
Smacznego!